Sny Koloeowej Warjacji

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

.

Tagi: .
07.05.2012 o godz. 19:36

...

Tagi: ...
07.05.2012 o godz. 19:29
Poznałam kiedyś pewną osobistość w niepewnej przestrzeni po "kilku chwilach w niej spędzonych" owa osobistość oczarowała mnie fascynując okazała się fenomenalna moimi myślami ...
Spędzane z sobą godziny,dni miesiące mijały zacierając rzeczywisty obraz wprowadzając Nas w stany euforyczne ,fantazje,marzenia malowały kolejny obraz ten potwornie idealny,stał się wciąż rosnącym murem na Naszej drodze już za chwil kilka miał stać się gigantem nie do przebicia...
Często uciekałam przed związaniem chciałam zapomnieć w trosce o Osobistość starałam się być doskonała chcąc uchronić ją przed sobą uciekałam się do najdziwniejszych metod urwania,utraty kontaktu jednak za każdym razem wracałam do niepewnej w pewny wylot dziury w który został wciągnięty przez Nas Niebieski Balon ukrywałam się w Nim,wycieńczona po oddaniu całego ciepła pragnęłam tylko się przytulić chwile czytając to co pokochałam pozwalałam sobie być dzieckiem jeszcze raz za każdym miał być to ostatni nie przypuszczałam spotkania z tyloma nowymi...Kiedy zasypiały wszystkie okręgi niebieskie z którymi musiałam się zmierzyć w pewnej przestrzeni, Leżałam przebudzona zamknięta w snach,prowadziły mnie do dźwięku aby dokończyć to co rozpoczęliśmy.
Czułam że jest sposób aby przenieść relacje pod ołtarz pewnej więc szybko Stała się otwartą kartką w niepewnej,gdy przebudzał się mocny wiatr z okręgów otwierałam swoje ramiona...Bezradna opowieść rozpoczynała się kończąc zawsze podobnie więc za każdym ostatnim razem przytrzymywałam ją mocniej rysując gwiazdy na swojej kartce w Tobie miały przypominać o mnie tuląc swoimi kolorami kiedy chłód zaczynał budować swoje lodowe imperium,Niebieskiemu Balonowi szeptać o Nas aby zechciał przyjąć nasze niedoskonałe rysunki czyniąc z nich doskonałe dzieło w Swoich wiecznych oczach unosząc Nas nad lodowcem,zapewne w moich ograniczonych czasem dzieło nazwane przypadkiem nadal pozostawałby niedoskonałe ....Braki były naszym częstym gościem spędzając nam sen z oczu przypadek byłby tylko pretekstem aby stały się mieszkańcem naszego świetlnie urządzonego wylotu mnożąc się i powiększając swoje siły na pewno zechciałyby otworzyć kanał który na zawsze zniszczyłby naszą relacje odbijając boleśnie w naszych myślach utracony czas poświęcony na jej budowę ...
Kiedy wyrywałam się ponownie w ciemne lasy okręgów niebieskich siedząc na drzewie myślałam o Tobie w oczekiwaniu na Balon pisałam listy aby dostarczyć Ci resztki Ciepła ukrytego,mokłam tak godzinami leżąc bezwładnie na drzewie warunki pogłębiały zatrważające myśli pokornie cierpiałam tęskniąc...Niebieski podejmował decyzje wyznaczając datę mojego powrotu do Naszej dziury w tym czasie skupiał się też na wielkich uczuciach Naszego globalnego rodzeństwa dostarczając im nadzieje w często utracony sens.


Często miewała takie wizje na substancjach nie bespiecznych zamknięta w swoich 120 m kwadratowych wciąż budowała światy w których czuła się bezpieczna chroniły ja przed brutalną prawdą.Prawdziwy wydawał się jedynie pisuar z którym spotykała się coraz częściej jego porcelanowa biel oślepiała,gdy nachylała się nad nim zwracając starannie wszystkie uczucia myślami była gdzie indziej.Kilka godzin mijało stawała przed prawdą pragnęła jedynie bliskości ciepłego ciała,szeptów i stanowczych zapewnień...Pomieszczenie wypęniała jedynie ciemność zasłoniętego od miesięcy okna wtopiona w pościel opowiadała Niebieskiemu o lodowcu którego nie jest w stanie już dźwigać żebrząc o odrobinę ciepła znowu sięgała nieśmiało po okno na świat z którym spała otwierając je łapczywie łapała powietrze słysząc każdy dźwięk starych mebli porównywała się do nich momentami nerwowo wędrowała wzrokiem po ich pięknie wykończonych brzegach wyłaniających się z mroku po chwili była w ich pustych wnętrzach...

Kiedy siedziała tam skurczona pozwoliła sobie rozkosznie rozpuścić się wykonując lot w stronę bycia blisko Osobistości wszystko działo się w cichym wykwintnym otoczeniu myśli w rzeczywistości tylko jaskrawa biel łazienki przypominała o powierzchni na której znajdował się jej dar z niebios namiot,choć był darem nie przepadała za nim trzymał ją mocno przy ziemi kiedy chciała się wzbić do lotu zawsze przygniatał,jak kula przywiązana nie do przysłowiowej nogi,ale w jej przypadku do ducha,duszy uzależnionej od wysokich lotów uczuciowych tak bardzo Kochała,miłość wylewając się okaleczała namiot czyniąc z niego jedynie bezwładnie leżący kawał materiału





Materiał potrafił nie raz pozbierać się z konta ładnie wyglądając przyciągał opakowując go wyśmienicie w dodatkowe drobiazgi okazywała sobie łaskę,jeszcze jedna warstwa materiału tworzyła dzieło miłe dla oczu.Nadal robiła to dla cudzych oczu ubolewała nad tym kryjąc łzy za ładnie opakowanym prezentem tkała fantazje o dniu,dniu Jej dotyku miał być największym świętem,narodzinami,powołaniem do ŻYCIA w cieple orgii zjednoczonych myśli,ich orgazmu ....

Myśląc o tym ciągnie swój prezent przez świat już nie wiedząc czy to ona go ciągnie czy on ją niesie
Tagi: ...
05.05.2012 o godz. 00:25
matmlaze
Sny Koloeowej Warjacji
O mnie: Bywam spokojem,krzykiem ,wrzaskiem Długą nocą z nieznajomym,dobrą książką,kontaktem z tym co nieznane...
statystyki
sekcja użytkownika
Cztery świece płonęły powoli.Było tak cicho ze prawie usłyszał byś ich rozmowę. pierwsza rzekła: -Ja jestem pokój! jednak nikt się nie troszczy o to,abym płonęła.Dlatego odchodzę. Płomień stawał się coraz mniejszy,aż wkońcu zupoełnie zgasł... Druga rzekła: -Ja jestem wiara! Naj mniej z was wszystkich czuję się potrzebna,dlatego nie widzę sensu dłużej płonąć. Gdy skończyła mówić,lekki podmuch wiatru zgasił płomień... Trzecia świeca zwróciła się ku nim i ze smutkiem rzekła: -Ja jestem miłość!Nie mam siły dłużej świecić.Ludzie odsunęli mnie na bok, nie rozumieją mojego znaczenia.Zapominają kochać nawet tych,którzy są im najbliżsi. i nie czekając ani chwili zgasła... Nagle dziecko otworzyło drzwi i zobaczyło że trzy świece przestały płonąć. -Dlaczego zgasłyście?świece powinny płonąc do końca. To powiedziawszy dziecko rozpłakało się. Wtedy odezwała się czwarta świeca -Nie smuć się.Do puki ja płonę,od mojego płomienia możemy zapalić pozostałe świece. Jestem nadzieja! Z błyszczącymi od łez oczyma dziecko wzięło w dłoń świece nadzieji i od jej płomienia zapaliło pozostałe świece Płomień nadziei nie powinien nigdy zgasnąć w Twoim życiu... Każdy z nas powinien podtrzymywać płomienie Pokoju,Wiary,Miłości i Nadziei